środa, 2 marca 2016

Ucho

Ucho jest ważnym narządem. To wiadomo. To chyba nawet zespół narządów odpowiadających za ... komfort życia. Bo słyszeć i móc rozumieć - to początek pewności siebie w wielu ważnych sytuacjach oraz w tych mniej istotnych. 
Dzisiaj już trzeci dzień, jak moje ucho mnie boli i niewiele słyszę. Miałem mnóstwo radości, gdy okazało się, że... pękła już membrana w uchu i w końcu nie mam super-kłującego bólu (czy jak BK woli: bulu :) Da się żyć.

Za to naszło mnie parę refleksji i chyba dostałem nauczkę "na całe życie". Mianowicie: 
- życie człowieka niesłyszącego jest inne, niż moje;
- życie człowieka niedosłyszącego może powodować sporo upokorzeń;
- życie człowieka żyjącego z silnym bólem jest zdecydowanie niełatwe;
- życie człowieka mającego TYLKO nieprzespane noce jest na pewno trudne, a może nieznośne, a może wykańczające.

Dlatego też dzisiaj sobie myślę, że nie mam W OGÓLE powodów do narzekania. Póki co - moje choroby były czasowe (nie licząc paru komplikacji pochorobowych). Nie mam powodu, by się bać jutra. 

Niedawno na Facebooku pojawił się znowu (przynajmniej - na mojej ścianie) meme pokazujący Mela Gibsona rozmawiającego z aktorem odgrywającym rolę Jeszua w Pasji Chrystusa. Sami zobaczcie: 


Brak komentarzy: